
Zbiór bardzo skondensowanych, pisanych niezwykle rzeczowo tekstów jest też rodzajem literackiego pomnika, tworzonego jednak bez brązujących skłonności. Wszyscy pokazani tu ludzie, zmuszeni byli do podejmowania dramatycznych decyzji, popełniali błędy; wielu, w ten czy inny sposób, współpracowało z komunistyczną władzą; niektórzy byli wręcz jej pupilami. Inni, jak choćby Kazimierz Dejmek czy Gustaw Holoubek, musieli przyjąć pewne zobowiązania wobec władzy PRL, bez których nie mogliby prowadzić najważniejszych scen stolicy i uprawiać sztuki teatru. Ten ostatni, wiele lat po przełomie 1989 roku „wygłosił w Ateneum przemówienie, które goście odebrali jako krzyk protestu i credo, i testament artysty”.
„– Nie udało nam się przerobić rewolucji na praworządność – mówił. – Zamieniliśmy bezsens poprzedniego ustroju na popis pospolitości, na psychiczną szarość, brak elit i autorytetów. Kultura zeszła poza sferę zainteresowań rządzących. Telewizja traktuje swych odbiorców jak kretynów. Pojedynczy człowiek nie jest wartością zasadniczą. Potrzeba odnowy, przywrócenia kulturze – i człowiekowi – należnego im miejsca. Potrzeba humanizacji. Takiego wychowania człowieka, by drugi człowiek był dla niego obiektem najwyższego szacunku.
Ja nie czuję obrzydzenia do świata, nie potępiam wszystkiego w czambuł – mówi. – Ubolewam tylko nad oddaleniem się ludzi od autentycznych wartości. Ale znajduję również w rzeczywistości pozytywne zjawiska. Obserwuję kolegów mojego syna. Odrzucają instynktownie wszelkie chamstwo, są kompetentni, nie sprzeniewierzają się wartościom. Wierzę w ich pokolenie.”
O tym właśnie mówią Wytrąceni z milczenia.
Książkę otrzymałem dzięki uprzejmości księgarni internetowej Publio.pl.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz