Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vargas Llosa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vargas Llosa. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 6 czerwca 2013

Pikantnie i z humorem

Udało się! W końcu, za radą mojego brata, sięgnąłem po Pantaleona i wizytantki Mario Vargasa Llosy. Wcześniej wielokrotnie próbowałem zapoznać się z twórczością peruwiańskiego noblisty, ale każde podejście kończyło się fiaskiem. Nie dokończyłem rozpoczętych lektur Rozmowy w Katedrze, Ciotki Julii i skryby, a króciutką powieść Kto zabił Palomina Molero co prawda przeczytałem, ale w wielkich bólach…
Być może miałem rację pisząc, że nie umiem czytać tego autora? Może kiedyś wrócę do tych książek i zmienię zdanie?
Mam też nadzieję, że wśród nieznanych mi tytułów Llosy znajdę jeszcze pozycje podobne do niezwykle zabawnej opowieści o kapitanie Pantalonie Pantoja, któremu dowództwo Sił Lądowych wyznaczyło karkołomne zadanie zwerbowania oddziałów prostytutek (zwanych dla niepoznaki wizytantkami), które ruszą z pomocą żołnierzom peruwiańskiej armii, stacjonującym w najdalszych zakątkach Amazonii. Dzięki wrodzonym talentom organizacyjnym oraz wielkiej sumienności, osiągnięcia dzielnego Pantaleona szybko przerosną najśmielsze oczekiwania zwierzchników, a samemu kapitanowi Pantoja przysporzą wielu kłopotów…

Książkę polecam przede wszystkim wszystkim, ale tylko dorosłym!

piątek, 13 maja 2011

Nie umiem czytać Vargasa Llosy

Próbowałem na razie dwóch tytułów zeszłorocznego noblisty (Kto zabił Palomina Molero? oraz Ciotka Julia i skryba), ale żaden mnie nie zachwycił. Co więcej, Ciotkę Julię... rzuciłem w połowie lektury, zniechęcony fabularnym rozbuchaniem i niepohamowanym mnożeniem coraz to mniej istotnych wątków. Rozumiem, że zamierzeniem autora było zbudowanie prawdziwie polifonicznej powieści, przetykanej niedokończonymi opowiadaniami jej głównego bohatera. Rozumiem też, że irytacja czytelnika należała do założeń obranej konwencji. Llosa daje tu bowiem, nie pozbawiony satyry, obraz kultury masowej, której produktem są pisane na akord słuchowiska radiowe; tak bardzo przypominające dzisiejsze telenowele. Mimo to, nie umiem tych książek czytać! Nie wiem czy moja wrażliwość czytelnicza stępiała, czy też zacząłem spotkanie z „Varguitasem” od niewłaściwej strony. Być może powinienem najpierw sięgnąć po Rozmowę w Katedrze lub Pochwałę macochy?
Z chęcią poznałbym zdanie innych książkożerców na temat prozy Llosy. Szczególnie tych, co są w niej zakochani i potrafią odpowiedzieć na moje pytania.